Marzena

Nie wiem nawet jak nazwać tę intencję. Sprawa jest trudna, dla mnie trwa 7 lat, tyle ile staż małżeński, ale chyba zaczęła się wcześniej. W skrócie, wielkim skrócie to teściowa i siostra męża nie pozwalają nam być razem, mamy 3 dzieci; pępowina nie przecięta, dla teściowej mój mąż ma być we wszystkim razem z siostrą a nie z żoną, to jego siostra układa nam czas i dzień… On jest omamiony, nic nie dociera do niego, pomimo tego, że jego siostra traktuje mnie jak nic i przeklina, obraża, wyrzuca.. Nie wiem czy kiedykolwiek uda mi się uratować nasze małżeństwo i dać dzieciom przykład normalnej kochającej się rodziny, gdzie mama jest kochana przez tatę, a babcia wspiera rodziców i służy w budowaniu Bogiem silnej rodziny.
Marzena