Weronika

(...) w reflektarzu karmelitańskim (Gdańsk)- brat karmelita, którego gościem byłam podczas dzisiejszego obiadu, wskazał na rzeźbę św. Józefa z piłą w ręce (zamiast Jezusa na ręku). W ręku, w którym trzyma lilie (w większości przedstawień), zamiast lilii trzymał "przyrząd stolarski do mierzenia kąta prostego" (kątownik), oparty o ramię. Rzeźba stała blisko stołu, przy którym usiedliśmy: objaw Boże Ojcze, [objaw] Jezu Miłosierny św. Józefa tłumaczce, na którą czeka moja Rodzina (Ona nie ma już współmałżonka, a nie ma drugiego tak łagodnego jak św. Józef, który mógłby być jakby duchowym Jej małżonkiem, [Jej] i rodziny serbskiej opiekunem i patronem. Ona nas nie przyjmuje do domu, ale "św. Józefa nie musiałaby się bać i Jego mogłaby przyjąć". A św. Józef przyjąłby mnie do pisarzy serbskich! Jak On by mnie przyjął stając się patronem - ojcem narodu serbskiego, Ona musiałaby mnie, czy moją Rodzinę z Izraela ugościć (przetłumaczyć - wydać moje książki ze wzg. na Nich i ze wzg. na swojego męża - Józefa). Św. Józef i Piła (B.R.)... ps. Moja osobista nadzieja nie dotyczy Józefa i Piły, ale Józefa i mnie i moich Sióstr i dzieci, na które czekają Izraelczycy. Karmelita z Warszawy pouczył mnie, że nie wolno mi pozwolić ludziom aby po mnie deptali. czwartek, 0
Weronika